Rzeczpospolita 22/10/2009

Pierwsza recenzja płyty “Modern Rocking” napisana przez Paulinę Wilk w Rzeczpospolitej 22 10 2009

Chylińska wyważyła drzwi

Modern Rocking Cover
Modern Rocking Cover

Wokalistka poszła na wojnę ze stereotypami. I wygrała. „Modern Rocking” to wymarzona płyta – zaskakująca, nowoczesna, pełna świetnych piosenek Nareszcie ktoś mnie zadziwił, wbił w fotel, rozbawił.

Nareszcie ktoś mnie zadziwił, wbił w fotel, rozbawił. Nagrywając taneczny album Chylińska wywinęła salto, jeszcze w locie zrzuciła ciężkie rockowe buty i skórzaną kurtkę, a kiedy wylądowała na klubowym parkiecie, miała już na sobie trykot i buty na obcasie. Za takie przemiany świat podziwia Madonnę, jej fani z każdą kolejną płytą podróżują w nowe miejsce.

Na Chylińską pewnie posypią się gromy: że zdradziła rockowych fanów, że poślubiła rozrywkę i robi kiczowate disco. Ale „Modern Rocking” trafia w swój czas – takie brzmienia, z pogranicza dance i rocka, to najgorętszy, najważniejszy obecnie nurt popu. A Chylińska, współpracując z młodymi producentami z Planu B – Bartkiem Królikiem i Markiem Piotrowskim, wykazała się odwagą i wyobraźnią, jakiej brakuje polskim wokalistkom. Kasia Kowalska, Justyna Steczkowska i Kayah zaczęły kariery, jak Chylińska, w latach 90., ale od tego czasu trzymają stały kurs. Więcej fantazji i skłonności do ryzyka mają artystki doświadczone, choćby Maryla Rodowicz.

Radykalny ruch Chylińskiej może dobrze wpłynąć na cały polski pop. Wysadziła w powietrze stare przyzwyczajenia i pokazała, że istotą współczesnej w muzyki jest dynamika: łączenie gatunków, uciekanie od kategoryzacji, przekraczanie granic. Jej przeskok w klubowe rytmy byłby tylko manifestacją, gdyby nie fakt, że wywiązała się z najważniejszego zadania – nagrała bardzo dobry album.

Zdała test wokalny. Łatwiej popisywać się siłą, górować nad ostrymi gitarowymi riffami, ale w muzyce klubowej nie ma miejsca na piosenkarską pychę. Jest dyscyplina – trzeba śpiewać jak najprościej, podporządkować się rytmowi, ustąpić pola pulsującym bitom i pauzom, które tworzą napięcie. Chylińska to potrafi, więcej – pokazuje, że umie śpiewać ładnie i subtelnie, choć nie jest ckliwa. Tu i ówdzie przebija się charakterystyczna chrypa, surowy ton. Wokalistka wiruje na parkiecie, ale nie straciła wyrazu. Na płycie jest rockowa energia, pazur i werwa, tylko wyrażona w zupełnie nowy sposób, dzięki innym instrumentom.

Chylińska emanuje seksapilem rodem z lat 80. Gdy w pulsującym szybko „Fochu” śpiewa zaniedbującemu ją facetowi: „Tracę czas, kotku”, to wydaje się, że z czarującym uśmiechem przydeptuje go lakierowaną szpilką. Jest zmysłowa, ale zmienna: w „Plim plam” chłodna i dynamiczna; w soulowym „Powiedz” – czuła; w metalicznej „Zimie” – mroczna.

Kiedyś była guru depresyjnych nastolatków, dziś może stać się ulubienicą młodych kobiet, które – jak ona – wyrosły z kompleksów, odkryły nowe możliwości. I chcą, jak w refrenie hitu Cindy Lauper, wreszcie się zabawić.


Paulina Wilk

Zdjęcie z Sesji do płyty Modern Rocking
Zdjęcie z Sesji do płyty Modern Rocking